Gdy zobaczylem za ladą Jessie nie mogłem uwierzyć , myślałem że to sen , przecież cały wieczór myslałem żeby z nią porozmawiać , ale gdy ona zobaczyła mnie , chyba nie ucieszyła się tak bardzo jak ja na jej widok.
-Co ty tu robisz ? -zapaytala zdziwona
-Przyszedlem po drinki i troche poimprezowac , to chyba klub dla wszystkich , a ty co tutaj robisz ?-zapytałem
-Pracuje . Nie widać ? -zapytała ironicznie - coć podać ?
-Skąd miałas moją piosenke ? -zapytałem szybko nie owijając w bawełne.
-Coś podać ?! -zapytała po raz drugi nie co ostrzej.
-Zadałem ci pytanie ! - powiedziałem lekko poddenerwowany .
-Ja też zapytałam i to pierwsza ! Powiesz czy nie ? -zapytała już wkurzona.
Stałem i patrzyłem się na nią , z nadzieją odpowiedzi.
-Z internetu ! Pasuje ? A teraz co podać ?!
-Dwa drinki poprosze, a czemu ta odpowiedz zadała ci tyle trudu ?
Jess złapała mnie gwałtownie za ręke i poprowadzila na zaplecze , ustałem na przeciwko niej i powtórzyłem pytanie , nieco łagodniej, bo widziałem że była wkurzona.
-Bo ta pieprzona piosenka uratowała mi zycie !!! A teraz odwal się ode mnie ! - Wybiegła nic dalej nie mówiąc.
Zamurowało mnie . Jak piosenka takiego kogoś jak ja mogła uratować komuś życie ? Stałem jak wryty. Nie wiedziałem co powiedzieć, ale gdy zobaczyłem ze wybiegła , poszedłem za nią , gdy juz stanołem przed nią nie chciała mi spojrzeć w oczy , widzialłem ze ta decyzja żeby mi to powiedziec musiała ją dużo kosztować , widziałem też ze znowu pojawiły jej się łzy w oczach . Nie nawidziłem tego ! Cierpiałem gdy ona cierpiała. Kurde Bieber ogarnij się ! Co z tobą ?! Gdy tak sobie myślałem, nawet nie zauważylem ze przede mną pojawiły się dwa drinki.
-Bierzesz te drinki, czy nie ? - powiedziała łagodnie i po cichu.
Gdy już miałem je w dloni i chciałem się odwrócić żeby iść w strone bilardu gdzie stalł Chaz usłyszełem :
-Dziękuje - szepnęła do mnie.
Po tym dolączyłem do chlopaków . Jakoś dziwnie się czułem po tej rozmowie , przegrywałem w gre, nie moglem sie skupić po tym co mi powiedziała. Po jakimś czasie oznajmiłem :
-Ja już pójdę - powiedziałem ,odchodząc.
-Ej, stary , jeszcze na dobre nie zaczeliśmy gry !- krzykną za mną kolega.
Zignorowalem to . Gdy jechałem z powrotem do domu , zobaczylem że Jess idzie chodnikiem , zatrzymałem się , uchyliłem okno i zapytałem :
-Może podwieść ?
-Nie. Dzięki. Już mi wystarcząjąco pomogłeś . -odparła nie miło
-Ale o tym właśnie z tobą chciałem pogadać -powiedziałem z nadzieją że wsiądzie .
-Nie dzięki !-krzykneła - Zawsze wtrącasz się w nie swoje sprawy ?
-To też moja sprawa ! Jakoś ci pomogłem , nie ?
-Pomogłeś, ale tyle wystarczy ! Pa ! - Jessie odbiegła najprawdopodobniej w strone swojego domu.
Jessie
Idiota ! Jak on mnie wkurzał ! We wszystko sie wtrącał !! Wszytsko go interesowało ! Wszystko musiał wiedzieć ! A co go moje życie do jasnej cholery interesuje ?!? Nienawidze go! To MOJE życie i MOJE decyzje ! I to JA o nim decyduje ! Tak trudno zrozmieć słowo "Nie" ?!?!? Rozumiem mozna byc ciekawskim , ale do jakiego stopnia ? Pomógł mi, ale koniec z tą dobrocią !
Doszlam do domu około 19 , w kuchni czekała na mnie mama z kolacją ,oczywiście była też Suzi bo Ona przecierz musiała zawsze wszystko wiedzieć , bo nie ma przecierz nic lepszego niż młodsze rodzeństwo. Mama jak zwykle zaczeła temat
-Jak w szkole ?
-dobrze -odparłam bez entuzjazmu
-Był tu jakiś chłopak - poinformowała mnie mama
-Co?!? - nie wiedziałam jak zaragować -jak miał na imie?
-Justin , czy coś...-mama niezdążyła dokończyć gdy jej przerwałam
-Czego chciał ?!?
-powiedział że wpadnie jak wrócisz -powiedziała i wstała sprzątać po posiłku
Poszłam na góre , wyczerpana dniem i sytułacją wziełam gorący prysznic , gdy zeszłam na dół po picie zobaczyłam że na stole leży kartka z napisem " jedziemy do babci bo źle się poczuła i wylącowała w szpiatalu , wrócimy jutro wieczorem . Kocham Cię mama <3 " nagle usłyszałam dzonek do dzwi , pomyślałam że to nie może być Justin bo jak ja wyglądam jestem w samym szlafroku , mamokre włosy widać mi blizny , niestety moje oczekiwania się sprawdziły , za dzwiami stał wysoki brunet o pięknych oczach z rękami za plecami co stawało się tajemnicze . Odruchowo schowałam ręce do kieszeni .
-Hej ,co tu robisz ? -zapytałam
-Hej , mam coś dla ciebie -powiedział pokazując mój telefon
-Dzięki , połóż na parapecie .
-a nie mozesz go wziąć ? -zapytalał zdzwiwiony
-połóż na razie -powiedziałam by niczego się nie domyślił
-pięknie wyglądasz-powiedział troche speszony ale z tą swoją odważną miną
-nie żartuj sobie nawet! Wyglądam jak pacan ! Mokre włosy...-nie zdąrzyłam do kończyć gdy Bieber mi przerwał
-Dla mnie zawsze pięknie wyglądasz ....
Czy on mnie podrywał ?
~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy rozdział 2 ! Rozdział 3 będzie jutro albo pojutrze :D Prosimy o komentarze, one bardzo motywują do pisania :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
supr <3 :-*
OdpowiedzUsuńextra <3
OdpowiedzUsuń