czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 2

 Justin 

Gdy zobaczylem za ladą Jessie nie mogłem uwierzyć , myślałem że to sen , przecież cały wieczór myslałem żeby z nią porozmawiać , ale gdy ona zobaczyła mnie , chyba nie ucieszyła się tak bardzo jak ja na jej widok.
-Co ty tu robisz ? -zapaytala zdziwona
-Przyszedlem po drinki i troche poimprezowac , to chyba klub dla wszystkich , a ty co tutaj robisz ?-zapytałem
-Pracuje . Nie widać ? -zapytała ironicznie - coć podać ?
-Skąd miałas moją piosenke ? -zapytałem szybko nie owijając w bawełne.
-Coś podać ?! -zapytała po raz drugi nie co ostrzej.
-Zadałem ci pytanie ! - powiedziałem lekko poddenerwowany .
-Ja też zapytałam i to pierwsza ! Powiesz czy nie ? -zapytała już wkurzona.
Stałem i patrzyłem się na nią , z nadzieją odpowiedzi.
-Z internetu ! Pasuje ? A teraz co podać ?!
-Dwa drinki poprosze, a czemu ta odpowiedz zadała ci tyle trudu ?
Jess złapała mnie gwałtownie za ręke i poprowadzila na zaplecze , ustałem na przeciwko niej i powtórzyłem pytanie , nieco łagodniej, bo widziałem że była wkurzona.
-Bo ta pieprzona piosenka uratowała mi zycie !!! A teraz odwal się ode mnie !  - Wybiegła nic dalej nie mówiąc.
Zamurowało mnie . Jak piosenka takiego kogoś jak ja mogła uratować komuś życie ? Stałem jak wryty. Nie wiedziałem co powiedzieć, ale gdy zobaczyłem ze wybiegła , poszedłem za nią , gdy juz stanołem przed nią nie chciała mi spojrzeć  w oczy , widzialłem ze ta decyzja żeby mi to powiedziec musiała ją dużo kosztować , widziałem też ze znowu pojawiły jej się łzy w oczach . Nie nawidziłem tego ! Cierpiałem gdy ona cierpiała. Kurde Bieber ogarnij się ! Co z tobą ?! Gdy tak sobie myślałem, nawet nie zauważylem ze przede mną  pojawiły się dwa drinki.
-Bierzesz te drinki, czy nie ? - powiedziała łagodnie i po cichu.
Gdy już miałem je w dloni i chciałem się odwrócić żeby iść w strone bilardu gdzie stalł Chaz usłyszełem :
-Dziękuje - szepnęła do mnie.
Po tym dolączyłem do chlopaków . Jakoś dziwnie się czułem po tej rozmowie , przegrywałem w gre, nie moglem sie skupić po tym co mi powiedziała. Po jakimś czasie oznajmiłem :
-Ja już pójdę - powiedziałem ,odchodząc.
-Ej, stary , jeszcze na dobre nie zaczeliśmy gry !- krzykną za mną kolega.
Zignorowalem to . Gdy jechałem z powrotem do domu , zobaczylem że Jess idzie chodnikiem , zatrzymałem się , uchyliłem okno i zapytałem :
-Może podwieść ?
-Nie. Dzięki. Już mi wystarcząjąco pomogłeś . -odparła nie miło
-Ale o tym właśnie z tobą chciałem pogadać -powiedziałem z nadzieją że wsiądzie .
-Nie dzięki !-krzykneła - Zawsze wtrącasz się w nie swoje sprawy ?
-To też moja sprawa ! Jakoś ci pomogłem , nie ?
-Pomogłeś, ale tyle wystarczy ! Pa ! - Jessie odbiegła najprawdopodobniej w strone swojego domu.

Jessie 

Idiota ! Jak on mnie wkurzał ! We wszystko sie wtrącał !! Wszytsko go interesowało !  Wszystko musiał wiedzieć ! A co go moje życie do jasnej cholery interesuje ?!? Nienawidze go! To MOJE życie i MOJE decyzje ! I to JA o nim decyduje ! Tak trudno zrozmieć słowo "Nie" ?!?!? Rozumiem mozna byc ciekawskim , ale do jakiego stopnia ? Pomógł mi, ale koniec z tą dobrocią !
Doszlam do domu około 19 , w kuchni czekała na mnie mama z kolacją ,oczywiście była też Suzi bo  Ona przecierz musiała zawsze wszystko wiedzieć , bo nie ma przecierz nic lepszego niż młodsze rodzeństwo. Mama jak zwykle zaczeła temat
-Jak w szkole ?
-dobrze -odparłam bez entuzjazmu
-Był tu jakiś chłopak - poinformowała mnie mama
-Co?!? - nie wiedziałam jak zaragować -jak miał na imie?
-Justin , czy coś...-mama niezdążyła dokończyć gdy jej przerwałam
-Czego chciał ?!?
-powiedział że wpadnie jak wrócisz -powiedziała i wstała sprzątać po posiłku
Poszłam na góre , wyczerpana dniem i sytułacją wziełam gorący prysznic , gdy zeszłam na dół po picie zobaczyłam że na stole leży kartka z napisem " jedziemy do babci bo źle się poczuła i wylącowała w szpiatalu , wrócimy jutro wieczorem . Kocham Cię mama <3 " nagle usłyszałam dzonek do dzwi , pomyślałam że to nie może być Justin bo jak ja wyglądam jestem w samym szlafroku , mamokre włosy widać mi blizny , niestety moje oczekiwania się sprawdziły , za dzwiami stał wysoki brunet o pięknych oczach z rękami za plecami co stawało się tajemnicze . Odruchowo schowałam ręce do kieszeni .
-Hej ,co tu robisz ? -zapytałam
-Hej , mam coś dla ciebie -powiedział pokazując mój telefon
-Dzięki , połóż na parapecie .
-a nie mozesz go wziąć ? -zapytalał zdzwiwiony
-połóż na razie -powiedziałam by niczego się nie domyślił
-pięknie wyglądasz-powiedział troche speszony ale z tą swoją odważną miną
-nie żartuj sobie nawet! Wyglądam jak pacan ! Mokre włosy...-nie zdąrzyłam do kończyć gdy Bieber mi przerwał
-Dla mnie zawsze pięknie wyglądasz ....
Czy on mnie podrywał ?

~~~~~~~~~~~~~~~~

Mamy rozdział 2 ! Rozdział 3 będzie jutro albo pojutrze :D Prosimy o komentarze, one bardzo motywują do pisania :D

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

środa, 21 sierpnia 2013

Część Pierwsza - Stop do it. Rozdział 1

Jessie

Wróciłam do domu kompletnie wkurzona na Jassmine , potej kłótni już nie miałam po co żyć , tak naprawdę zaczeło się od małej rzeczy a skończyło się na zakończeniu naszej "wiecznej przyjaźni". Poszłam do pokoju i włączylam laptopa , potem otworzylam twittera , facebook'a i instagrama , ale i tak nie mogłam sie na niczym skupic . Nie dalam rady ,wyjełam z szafki żyletkę i powoli przejechałam wzdłuż prawej ręki, zrobiłam kilka ran. Nic nie poczułam. Zrobilam kilka glębszych ran i nareszcie poczułam ulgę . Spodobało mi sie to. Powtórzyłam czynność kilka razy zmieniając ręce. 
Nie mogłam przestać , to było silniejsze ode mnie. Pewnie zastanawiasz się dlaczego to robiłam ? Odpowiedz jest krótka : Nie warto zawiązywać  przyjaźń na całe życie. To jest jedno wielkie kłamstwo !
Zauważyłam że jestem cała we krwi.  Zrzuciłam z siebie wszystkie ubrania . Nie mogłam uwierzyć ! Od tąd nie nawidziłam swojego ciała .Było całe w ranach . 
Różne pytania krążyły mi po głowie . Czy ta kłótnia była tego warta ? Czy rany się zagoją ? Co sobie o mnie pomyślą ludzie ? Czy wspomnienia znikną wraz z ranami ? 
Prawda była tylko jedna : Podobało mi się to. Nie wiedziałam w którym momencie,  żyletka znowu pojawiła się w mojej dłoni. Przyłożyłam żyletkę do ciała, lecz czynność przerwał mi dzwięk powiadomienia z facebook'a. Nicol udostępniła piosenkę jakiegoś kanadyjskiego wokalisty -Justina Biebera "Be Alright " . Przy tej piosence popłakalam się . Zchowałam żyletkę. Uświadomiłam sobie że te pieprzone cięcie nie jest mnie warte ! Ten czlowiek uratowal mi życie . Poszperałam trochę na youtube i znalazłam kolejne ,fantastyczne piosenki tego chlopaka, dodawane z konta - kidrauhl. Odrazu go polubilam . W jego glosie bylo coś magicznego . Coś co sprawiało ze nawet przez chwile nie myslalam o tej pieprzonej klótni .
Przebrałam się w piżamy i szybko poszłam spać, bo byłam zmęczona tymi przeżyciami. 


Nastepnego dnia , wstalam wczesnie rano i pobieglam do łazienki . Poranna toaleta zajęła mi około 15 minut . Gdy wrocilam do pokoju założylam jeansy , biały t-shirt i luźną niebieską bluzę, zaciągnęłam rękawy tak aby nie było widać moich ran. 
Zeszłam na dół , przywitałam się z siostra i mama , szybko wzięłam  jablko i wyszłam  z domu by uniknąc zbędnych rozmów . Gdy doszłam do szkoły zobaczyłam coś szokującego , Jassmine nie próżnowala , znalazła sobie już nowe przyjaciółki. Udałam się do szafki i zabrałam książki od chemi, po czym zadzwonił dzwonek i weszłam do klasy . Pani od razu powiedziała :
-Zajmijcie miejsca , chcialabym wam kogoś przedstawić. - oznajmiła
Czyżby zmienili nam tą wredną babę? 
Cala klasa zajęła miejsce, a Pani kontynuowała. 
-Poznajcie Justina - powiedziała  - to nasz nowy uczeń. 
Byłam kompletnie zszkowana , na początku myślałam, że to jakis fajny koleś, ale gdy przybił sobie piatkę z tym frajerem Chazem wiedziałam , że  się myliłam , ale nie o to się  rozchodziło , ta twarz wydawała  mi się znajoma . Pani Sally przerwała moje rozważania  
-  Justin usiądz tam - pokazała na miejsce obok mnie.
Po chwili przystojniaczek znalazł się obok mnie i z pewnoscią siebie się przedstawił :
-Hej , jestem Justin Bieber-gdy to powiedzial wszytsko stało się jasne, automatycznie zaciągęłam rękawy od bluzy . - A ty jak się nazywasz ? - zapytał
-Wiem kim jesteś -powiedziałam z pewnością siebie -Ja jestem Jessie.
-Skąd mnie znasz ? -zaptal ze zdziwieniem.
-Nie ważne . - stwierdziłam, że  nie musiał wiedzieć. 
-Skoro tak mówisz to okej - stwierdził sucho. 
 W czasie tej nudnej lekcji co jakiś czas rozmawialiśmy , dobrze mi się z nim rozmawiało . 
Po lekcjach gdy wybiegłam ze szkoły w pośpiechu nagle poczułam  czyjąś rękę na moim ramieniu , odwrócłam się gwałotownie i zobaczyłam Justina.
- Przestraszyłes mnie ! -powiedziałam z reką na sercu . 
- Przepraszam - powiedział - to może w ramach przeprosin podwiozę cię do domu ? 
-okej :) skoro chcesz.
-wskakuj do auta- łobuzersko się usmiechną.
Jechaliśmy chwile milo spedzając czas gdy nagle wszytsko przerwał dzwonek mojego telefonu:

Across the ocean, across the see starting to forget and the way  look at me now ...

W moich oczach natychmiastowo pojawiły się łzy. Justin to zauważył.
-Czy to..- nie zastanawiając się przerwałam jego myśl.
-Zatrzymaj sie tu ! -krzyknelam ocierajac łze z policzka. 
Justin bez namysłu zatrzymał samochód. Wybiegłam z niego bez pożegnania trzaskając dzwiami . 


Justin 

Bylem nowy w tej szkole ale odrazu polubiłem tą Jess . Od razu wiedzialesm ze jest inna niz wszytkie . Wyjatkowa. Postanowilem dowiedziec sie o niej wiecej i zaproponowalem jej podwoz do domu . W samochodzie bylo calkiem milo az do czasu gdy uslyszalem swoja piosenke wydobywajacą sie z jej telefonu, chcialem sie dopytac czy to napewno moja piosenka ale ona krzyknela z lzami w oczach zebym sie zatrzymal, nie chcialem zeby mnie wziela za ciekawskiego dlatego nie grazylem tematu i szybko zatrzymalem samochod . Wysiadla ocierajac lzy splywajace z jej policzka i trzaskajac dzwiami , jeszcze chwile za nia jechalem ale stwierdzilem ze wezmie mnie za natretnego i pojechalem w strone klubu gdzie mialem sie spotakać z chlopakami . Gdy wszedlem do klubu , Chaz sie mnie zapytalmdlaczego mnie tak dlugo nie bylo a ja odpowiedzialem ze musialem zalatwic swoje sprawy , a on na to :
- Chyba nie polazłeś za ta dziwką Jessie ?!? -powiedział z głupią mina 
Nie wiedziałem co mam mu na to odpowiedzieć bo balem się trochę że weźmie mnie za idiotę , bo nikt z mojej "paczki " nie przejmuje się takimi dziewczynami , tylko rozpuszczonymi dziwkami , ale nie chciałem by tak o niej mówił , więc zdecydowałem się na prostą odpowiedź 
- Nie -po czym poszedłem po drinki 
Gdy doszedłem do baru ,nie mogłem uwierzć własnym oczom , gdy zobaczyłem tą znajomą twarz...

..............................................................

I jest rozdział pierwszy. Dopiero zaczynamy, mam nadzieję, że wam się spodoba. Rozdziały będą się pojawiały co 2-3 dni, ale rozdział 2 będzie już jutro <3


CZYTASZ = KOMENTUJESZ